solarny power bank hykker czyli gówno za 5 dych..

Przed wyjazdem zaopatrzyłem sie w saszete i hykkera który miał ponoć ładować wszędzie. Bez prądu,wykorzystując energię solarną można go co najwyżej załadować do kosza. 

Nie był w stanie nakarmić telefonu leżąc na 38 st w palącym słońcu. Podłączony z telefonem na mega krótkim kablu.

Nie polecam. Widziałem jak działa takie cudo z Nokii. Biedra jest dobra jeśli chodzi o warzywka a nie o elektronikę

Mieszkanie z AC czy bez ?

AC czyli klimatyzacja to temat dyskusyjny . Każdy kto był w tropikach wie, jak ważna jest woda i wentylacja. Ja wynająłem na 3 tygodnie za 154 euro 1 pokój z dostępem do wspólnej kuchni i łazienki u przemiłych ludzi.

Klimatyzacją był wentylator , co przez pierwsze kilka nocy powodowało bezsenność ale po czasie człowiek się przywyczaja. Raz w tygodniu , we wtorki zmiana pościeli w cenie najmu. Przemiła Pani i przemiły starszy Pan.

Do tej pory mamy kontakt Whatsap.

Więc jeśli uważasz, że nie potrzebujesz AC to nie potrzebujesz. Pierwsze kilka dni owszem budzisz się z opuchniętą twarzą – ale potem organizm się przyzwyczaja a na tym możesz sporo zaoszczędzić. 670 Euro taki sam pokój z klimą na 18 dni .

Można zarezerwować też przez popularny serwis AirBNB polecam i masz gwarancję, że jeśli nie będzie mieszkania to pomogą Ci znaleźć inne. Polecam to szczególnie osobom , które nie do końca dobrze radzą sobie z językiem angielskim lub mają problemy ( bariery) z komunikacją.

Więcej zdjęć włożę jak odszukam kartę lub dokopię się do GCloud , bo to straszne gówno się okazało.

Cioskowy, Cioskowy???

Mieszkałem w Curacao w dzielnicy w której Europejczyków jest stosunkowo mało, a jeśli już są to mają domy ogrodzone kolczastym drutem i zasiekami z wtopionego szkła.

Zastanawiałem się dlaczego, więc pytałem i tak się potoczyło moje nocne spotkanie z money collectorem Rajuunem . Na drodze do centrum miasta mijałem najpierw wypasiony Avila Beach Hotel pod którym zawsze siedział ten sam człowiek , który codziennie „nie jadł od 3 dni” . Upał , nie upał a on tam siedział . Potem mijałem Annie’s Snacks i tam pewnego wieczora pośród pięknych Wenezuelek , zaczepił mnie Rajuun – jak się okazało potem kumpel mojego polskiego przyjaciela-palanta.  Rajuun jest zbieraczem numizmatów. W pierwszej chwili myślałem , że chce mnie spruć z kasy ale nie . On zwyczajnie prosił o jakieś banknoty z Polski bo nie ma ich w kolekcji a jedyny Polak , którego zna ma go w d….

Na drugi dzień wieczorem podarowałem mu naszą dychę i mogłem dzięki temu zobaczyć jak wyglądają te opuszczone ruiny w ciągu dnia , które w nocy ożywają.

Zaprosił mnie do ruiny, która okazała się jego mieszkaniem. Urządzonym tak jak u nas we wzorzyste wersalki i krzesła które u nas wyrzucamy na śmietnik bo niemodne. Telewizor z duuużym tyłem z którego był szczególnie dumny ,  2 wściekłe psy rasy doberman ( daawno nie widziałem tej rasy) a wszystko było zamiast zamka zastawione zielonym koszem na śmieci.

Powiedział, że da mi kartkę , którą chciałby żebym wysłał do niego z Polski. Dostałem kartkę na której cytuję ” Ja Europejczyk , dziękuję bardzo Rajuunowi , Bogu Najwyższemu i wszystkim świętym , że dzięki jego pomocy mogłem żyć na dzielnicy ” – oczywiście nie wysłałem. wysłałem mu polską kartkę z Rybnika .

Z Rajuunem poznałem zakamarki dzielnicy i Panią z food trucka , która po polsku mówi „cioskowy cioskowy” . Okazało się , że tam stołują się nieliczni Polacy z branży artystycznej zamieszkujący wyspę. Potem byłem tam jeszcze z moim kumplem zanim okazał się Palantem.

Moim subiektywnym zdaniem Curacao zatrzymało się , po odcięciu się od Holandii w 2010  roku . Świetne miejsce na porównanie i docenienie tego co się ma naprawdę. Szkoda, że nie ma Polskiej Ambasady , ani Konsulatu bo jak napiszę później – przydałby się.

Jedzenie, ceny i parówki na milion sposobów.

Gastronomicznie jest bardzo zróżnicowane. W centrum Pundy ( dzielnicy miasta) znajduje się świetna jadłodajnia dla lokalnych. Warto wpaść jeśli chcemy spróbować oryginalnych ryb w cenie mintaja lub po prostu schudnąć. Ja – jako zbudowany facet schudłem podczas 2,5 tygodnia na Curacao ponad 13 kg nie odmawiając sobie niczego.

Prócz tego , że jako „snacks” oferują parówki na milion sposobów ( pozostałość po kolonii holenderskiej)

Dieta lokalna to głównie makaron z czymś, ryby z czymś, ryż z czymś. Świetna sprawa , bo obok tej jadłodajni jest od razu poczta oraz lokalne targowisko.

Targowisko polecam na Yerbę , jeśli ktos lubi Yerba Mate napije się tam wielu odmian w cenie 1,5 guldena .

Woda Woda Woda – w każdej odmianie to wydatek ok 2-4 guldeny zależy od rozmiaru butelki .

Tanie są też restauracje Surinamskie ( Surinam Food) a także lokalne na dzielnicach prowadzone przez chińczyków , wenezuelczyków i innych napływowych z mniej bogatych krajów.

Trochę przykry widok jest przy restauracjach nastawionych na turystów, kiedy localsów przegania wynajęty Pan ochroniarz. Dzieje się tak często wieczorami  w przydomowych restauracyjkach w okolicy Avila Beach Hotel.

Piwo … tanie i głównie 0.2 . Polecam spróbowania lokalnych marek z browaru na Barbadosie. Można odnaleźć smaki tyskiego, harnasia etc.

Ogólnie mając 500 USD przywieziecie z powrotem ok. 200 w jedzenie wliczyłem również wstępy do muzeów i wyjścia do knajp .

BUS CZY TAXI?

O transporcie słów kilka . Można wybrać na Curacao sposób poruszania się taksówkami lub wszechobecnymi busikami ewentualnie nieliczną komunikacją miejską.

TAXI – rozpoznasz po rejestracji TAXI plus numerek , koszt za 8-10 km ok 35 USD , więc z prostej przyczyny nie polecam. Plus, że zawiezie Cię dokładnie tam gdzie chcesz i ma dobrą klimę. To chyba jedyne na plus co można o nich powiedzieć, poza tym że mają w miarę nowe samochody.

BUS –  2 Guldeny za kurs w dowolną stronę . Opłaca się bardzo bo można połączyć kurs turystyczno krajoznawczy bo busiki przemykają się każdą ulicą podwożąc tubylców i turystów jak najbliżej miejsca docelowego. Sprawia to , że czasem podróż przedłuża się w nieskończoność. Ale jest tania i częsta.

KOMUNIKACJA MIEJSKA – kilka autobusów, które obsługuje całą wyspę, budki INFO na dworcach zawsze zamknięte a jak się spojrzy przez szybę to zwyczajnie sociale dla kierowców i kierowniczek , bo babki jeżdżą tym też ( wyglądem przypominają kieroniczki autobusów z amerykańskich filmów)

1,75 guldena to bez wątpienia najtańsza komunikacja miejska ale dosyć mizerna.

Osobiście polecam BUSiki , zwiedziłem nimi całą wyspę. Byłem również w miejscu gdzie docelowo miał być ośrodek lotów kosmicznych. Ta informacja spowodowała , że ziemia na Curacao zaczęła drożeć a właściciele domów np.  z pięcioma pokojami na wynajem – wystawiają je na sprzedaż na 1 000 000 USD

Poza tym Curacao słynie z tego, że tam jeździ wszystko a rozmowa z lokalnym policjantem utwierdziła mnie tylko w przekonaniu .

Podczas rozmowy minęło nas BMW na 4 różnej wielkości felgach .