i tak mija no stress czas na Cape Verde

a ja znalazłem kolejną rzecz,która jest absolutnym must have jeśli podróżujesz samemu. Dobrej jakości kłódka, o tym przekonalem się będąc opędzlowanym w hostelu. tchnęło mnie ,żeby sprawdzić i okazało się,że wszystkie protection boxy da się otworzyć tym samym kluczem

Czyścioszki z Cape Verde

Tu gdzie zamieszkuję,jest część niehotelowa. Biura podróży zadbają o to opowiadając bajeczkę (wczoraj słyszalem na ulicy) ,że po zmroku tu wychodzic niebezpiecznie.

Bujda na resorach. Posterunek policji w środku dzielnicy i jak ma byc niebezpiecznie?

Sam od kilku dni tutaj chodzę i nie spotkało mnie nic złego.

To jest właśnie po to aby nie widzieć tego. Nie slyszeć kłócących się po kreolsku kobiet a także,żeby nie dostrzegać tego co na zdjęciu,że to naprawdę biedny kraj.

Czekając na skrzydła

W Amsterdamie na gigantycznym lotnisku nocą jest najciekawiej. Była to moja pierwsza noc na Schipol i chyba nie ostatnia.

Połączenie cyrku,zmęczenia i halloween. Ok 1 w nocy zostałem sprawdzony „co tu robię” i czy m bilet. To akurat fajne bo po terminalu przechadzało się skośnookie wydanie Elzy z Krainy Lodu w różowym futrze. Później koledzy najbardziej znanego geja w Amsterdamie i po podłodze zaczęły walać się śpiochy, tj. Ludzie śpiący gdzie popadnie

Zdjęcie w rzucie nieco kulturalnym

Cape Verde

W tym roku zamiast na Karaiby jestem w drodze do Cape Verde. Trochę się dalem w siusiaka zrobic i zdecydowałem się na wyspę Sal. Ale kto głupi ten ma. Niecierpię się opalac. W Praia w stolicy mialem chociaż zagwarantowane ściśle miejskie rozrywki. Tu się zobaczy. Na razie tkwię na Schipol w Amsterdamie bo na te parę godzin nie opłaca soę hotelować.